Nieznany Wrocław: kościół św. Krzysztofa

Kościół św. Krzysztof witał niegdyś wjeżdżających do miasta. Obecnie modlą się tutaj wierni ewangelickiej mniejszości niemieckiej, która została we Wrocławiu po wojnie, a także młodzi Niemcy, którzy przybyli do naszego miasta głównie po 1989 roku.

Kościół wielu narodów i języków

Świątynia zbudowana jest w stylu późnogotyckim. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1267 roku. – Łatwo jednak zapamiętać, że obecny wygląd kościół uzyskał w 1410 roku – wyjaśnia ks. płk Andrzej. – Gdy tłukli się pod Grunwaldem, to nasz kościół był przebudowany – żartuje.

Obecnie modlą się tutaj wierni ewangelickiej mniejszości niemieckiej, która została we Wrocławiu po wojnie, a także młodzi Niemcy, którzy przybyli do naszego miasta głównie po 1989 roku. Wierni spotykają się co niedzielę o 10. Po nabożeństwie w języku niemieckim odbywa się spotkanie koreańskiej wspólnoty baptystów.

Ale przed wojną w tym kościele spotykali się głównie Polacy. Była tu bardzo liczna grupa polskich ewangelików. – Dowodem tego jest zachowany, wydrukowany specjalnie dla nich śpiewnik noszący tytuł „Śpiewnik dla zboru ewangelickiego św. Krzysztofa” – wyjaśnia ks. Andrzej Fober. Kościół pełnił funkcję świątyni filialnej katedry pw. św. Marii Magdaleny i był świątynią akademicką, pogrzebową a nawet garnizonową. – Ciekawostką jest fakt, że już w XIX wieku kościół posiadał aparaturę dla głuchoniemych i także ta grupa raz miesiącu się tu modliła – mówi gospodarz.

Cudowna figura patrona

Budynek świątyni podczas oblężenia Breslau został zniszczony w 80 procentach. – Miasto płonęło, świątynia płonęła, ale drewniana figura św. Krzysztofa, która stała w niszy przy zewnętrznej ścianie, ocalała. Teraz znajduje się wewnątrz kościoła. – Chcemy w przyszłości zrobić gipsową kopię tej figury, aby wróciła na swoje oryginalne miejsce – zdradza plany na przyszłość ks. proboszcz. Na rekonstrukcję czekają także witraże w dziesięciu oknach. W Muzeum Narodowym zachowały się fragmenty malowanych witraży z tego kościoła w dobrym stanie. – Nie mamy dokumentacji, co znajdowało się w oknach, ale na podstawie zachowanych fragmentów będzie można zrobić nowe – dodaje.

Ołtarz

Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa. Jego powstanie wiąże się z powstaniem nowego ołtarza dla wrocławskiej katedry. W połowie XVI wieku mieszkał w Masłowie bogaty ewangelicki dziedzic. Gdy dowiedział się, że katolicy tworzą nowy ołtarz dla swojej katedry, postanowił ufundować ołtarz dla swojej świątyni, który będzie kwintesencją protestantyzmu. – I tak, patrząc od dołu, mamy Ostatnią Wieczerzę, która niestety się nie zachowała, następnie scenę ukrzyżowania w otoczeni ewangelistów na skrzydłach i zwieńczenie wizerunkiem Chrystusa zmartwychwstałego – opowiada ks. proboszcz. I choć zwiedzamy kościół w Wielkim Poście i skrzydła ołtarza są zamknięte, dla nas gospodarz robi wyjątek i je odsłania.

– Można zauważyć, że w całym obrazie nie ma żadnych motywów maryjnych, a pod krzyżem są umieszczone postacie św. Jana Chrzciciela, św. Pawła, króla Dawida i Mojżesza – żadnego z nich pod krzyżem nie było.

Dwa instrumenty

– Mamy dwa czynne instrumenty, odnowiony w 2013 roku neobarokowy oraz na chórze- romantyczny. Daje to wspaniałe możliwości dla organistów, którzy czasami eksperymentują próbując przenieść na instrument romantyczne utwory barokowe i odwrotnie.

Arkadiusz Cichosz