Nieznany Wrocław: Planetarium-obserwatorium

Obecna lokalizacja obserwatorium astronomicznego to nie pierwsze miejsce w dziejach wrocławskiej nauki, gdzie naukowcy oglądali gwiazdy. Najpierw była nim - znana teraz głównie jako punkt widokowy - Wieża Matematyczna. Na początku prowadzono z niej obserwacje okazjonalnie.

Dopiero za sprawą profesora Longinusa Antona Jungnitza, który w latach 1790-1791 urządził tam obserwatorium, we Wrocławiu narodziła się astronomia akademicka. Podstawowym instrumentem obserwatorium była wtedy linia południkowa wyznaczona w posadzce na wieży. Towarzyszył jej gnomon, jeden z najstarszych i najprostszych przyrządów astronomicznych. Linie 17 południka można oglądać na wieży do dzisiaj.

Obserwacje z wyspy

Pod koniec XIX wieku naukowcy stworzyli też prowizoryczne obserwatorium na Wyspie Śluz naprzeciwko gmachu Uniwersytetu. Mimo, że zrobione w barakach, były wyposażone w imponujący jak na tamte czasy sprzęt astronomiczny, później jego część trafiła na ul. Kopernika.
Plany przeprowadzki z centrum miasta na obrzeża pojawiły się na przełomie 1912 i 1913 roku. Jednak dopiero w 1917 roku lokalizację wyznaczono na parceli na skraju Parku Szczytnickiego. W tamtych czasach było to miejsce na uboczu miasta i odpowiednio ciemne do prowadzenia obserwacji nocnych. Dzisiaj warunki są dużo gorsze. Wokół powstała gęsta zabudowa i wiele źródeł światła. Zanim główny teleskop trafił pod kopułę najważniejszego budynku minęło kolejne kilka lat. 

Elitarny kierunek studiów

Teraz w obserwatorium przy parku nie prowadzi się już obserwacji naukowych. Swoje oczy na wszechświat Uniwersytet Wrocławski ma w Białkowie. To mała wieś 70 kilometrów za Wrocławiem, gdzie są dużo lepsze warunki do oglądania nieba. Na ul. Kopernika prowadzone są jedynie okazjonalne obserwacje dla miłośników i studentów.
Naszym przewodnikiem po całym terenie jest mgr Barbara Cader-Sroka z Instytutu Astronomicznego. Zaczynamy od budynku głównego i biblioteki połączonej z salą dydaktyczną. Półki z książkami ustawione są na piętrze, wchodzi się tam po prawie pionowych, metalowych schodach. Wśród pozycji są m.in. pisma z połowy XIX wieku, na których złożył podpisy Johann Gottfried Galle, odkrywca Neptuna i pierścieni wokół Saturna, a także dyrektor wrocławskiego obserwatorium. Poza tym można znaleźć tam stare katalogi gwiazd i pozycje poświęcone teorii astronomii. Na tarasie w specjalnej szafie, ustawionej na szynach zachował się zabytkowy niewielki instrument do obserwacji słońca wyprodukowany w Berlinie. Specjalny zestaw kół zębatych, łańcuszków i obciążników wprowadza teleskop w delikatny ruch, równy prędkości obrotu ziemi. Aż trudno uwierzyć, że to tak precyzyjny mechanizm, bo teraz teleskopami poruszają małe silniczki elektryczne, a wszystkim steruje komputer. 

Serce obserwatorium

Na samym szczycie, pod drewnianą, misternie wykonaną kopułą jest 203-mm refraktor Clarka Repsolda. Został zbudowany w 1881 roku, a pod kopułą w Parku Szczytnickim jest od 1925 roku. Do 1945 r. refraktor był wykorzystywany m.in. do obserwacji pozycyjnych gwiazd podwójnych, komet, czy zakryć gwiazd. - Jest on w stanie spoczynku, ale ciągle w pełni sprawny. Obserwacje prowadzą tutaj miłośnicy astronomii, którzy biorą udział w wykładach popularno-naukowych organizowanych przez instytut  - wyjaśnia Barbara Cader-Sroka.
Kopułę otwiera się za pomocą specjalnej instalacji linek i kół. Wszystko, choć konstruowane blisko sto lat temu, działa bardzo precyzyjnie i bez zarzutów. Gigantyczną drewnianą konstrukcję można też w całości obracać za pomocą silników elektrycznych. W pomieszczeniu są mapy księżyca i nieba, a także meble - w tym zabytkowy fotel - który umożliwiał naukowcom wygodne prowadzenia obserwacji. Zwiedzamy jeszcze budynek w głębi terenu z dachem przesuwanym na specjalnych szynach. To tam znajduje się koło wertykalne i instrument przejściowy Repsolda, dzięki którym zbierano dane do katalogów gwiazd. Badania prowadzono tam jeszcze w latach 50. XX wieku. Teraz takie badania prowadzi się z teleskopów instalowanych na satelitach. 

Niebo na wielkim ekranie

Planetarium znajduje się w pawilonie dydaktycznym w głębi terenu. Jego początek związany jest z tym, że naukowcy z Instytutu Astronomicznego na potrzeby Dolnośląskiego Festiwalu Nauki zrobili namiastkę planetarium w parku. Cieszyło się tak ogromną popularnością, że postanowili na kolejną edycję festiwalu stworzyć coś większego. Własnym sumptem na specjalnym szkielecie zbudowali zakrzywiony ekran. Po festiwalu trafił do budynków instytutu i tak powstało mini-planetarium. Teraz jest tam nowsza i profesjonalna konstrukcja.

Naukowcy zakupili dobry projektor, którego światło kieruje się na lustro półsferyczne i odbija na odpowiednio zakrzywiony ekran. Mimo, że planetarium jest kameralne, po zgaszeniu światła robi spore wrażenie. Można zobaczyć w nim specjalne popularno-naukowe projekcje o gwiazdozbiorach, gwiazdach, galaktykach czy innych obiektach niebieskich. Korzystają z tego głównie wycieczki szkolne i pasjonaci astronomii. 

Janusz Krzeszowski