Zdjęcie wydarzenia Spektakl: „Wyspa” – Wrocławski Teatr Pantomimy

Spektakl: „Wyspa” – Wrocławski Teatr Pantomimy

Szekspir, na koniec życia, napisał dziwaczną sztukę, nieskładną, nie trzymającą się kupy. Nazywa się „Burza”.

Szekspir, na koniec życia, napisał dziwaczną sztukę, nieskładną, nie trzymającą się kupy. Nazywa się „Burza”. Tytuł z treścią zgadza się o tyle, że – istotnie – historyjka zaczyna się od sztormu na morzu, podczas którego, łajba z królem świata, jego hierarchią, przydupasami, filozofami oraz ludem pracującym miast i wsi obsadzonym w rolach marynarzy – idzie na dno.

Świat cały idzie na dno, niczym obrus ściągnięty wraz z zastawą wielkanocnego śniadania. Dowcip polega na tym, że to się, owszem, zdarzyło, ale wcale nie zdarzyło. To znaczy, owszem, zdarzyło się… ale w teatrze. Że to jest wstęp do jakiegoś, panie dzieju, moralitetu. Do jakiejś filozofii. Okazuje się, że zarządza tym interesem niejaki Prospero, jakiś antreprener, scenarzysta, reżyser, a u nas, jacyś my – aktorzy. I ten Prospero, czyli my, którzy urządzają taką hecę ze sztormem i potopem, robią tak, aby oczyścić stół, powołać do istnienia scenę – wyspę. Zacząć wszystko od początku.

Z czystą kartą. Prospero nie jest głupi. Tak jak my myślimy o sobie, że nie jesteśmy. Pragnienie porządku we własnej głowie, a także chęć ponazywania, choćby na własny użytek, spraw tego świata – czy to w skrócie nie jest intencja chwalebna, a może zupełnie podstawowa, aby po wypiciu kawy w kuchni, zamienić piżamę na strój roboczy?

A więc po zgarnięciu ze stołu okruchów cukru i pieczywa, powołujemy wyspę z mocnym postanowieniem, żeby wszystko sobie opowiedzieć od początku. Od pierwszego zdania. Od pierwszej myśli. Przecież powinien być jakiś początek i porządek. Więc wyławiamy z morskiej topieli podstawowe pierwiastki z ludzkiej tablicy Mendelejewa. Kobiecość, Męskość, Społeczność, Obcość, Patriotyzm, Idiotyzm… Podobnie jak Prospero, z nadzieją, że da się to jakoś ogarnąć i opowiedzieć. Szekspir napisał sztukę niezborną i poplątaną, nie dlatego, że był słabym tekściarzem. Był sakramencko dobry. Ta sztuka jest niezborna i poplątana, bo taka właśnie jest historia Prospera, który postanowił zacząć wszystko od początku, od wyraźnego zdania i zgubił się przy następnym, pomyślał myśl, a ta mu się zamieniła w tuzin.

Podjęta przez Prospera próba kończy się piękną katastrofą. Próba poparta wysiłkiem, uporczywą wiarą w sens teatru, podjęta bez złorzeczenia sobie i światu. Podjąć taką próbę to najlepsze co może nam się przytrafić. Prospero, szekspirowski bohater, i my, rezydenci Dębowej 16, i widzowie – kończymy tak samo.

Bez względu na jakie diapazony udało nam się wspiąć. I bez ckliwych usprawiedliwień. Wszystkie rzeczy trudne, Nie nasyci się oko widzeniem Anie ucho napełni słyszeniem… Czas i przypadek jest we wszystkim… To nie z Szekspira. Szekspir kończy sztukę monologiem Prospera: Opadły czarodziejskie stroje, O własnych tylko siłach stoję A te są nikłe. Przedstawieniu towarzyszyć będzie muzyka na żywo w wykonaniu zespołu Kormorany. 

Szczegóły wydarzenia:
pantomima.wroc.pl

Galeria

Powiązane wydarzenia