Centrum Historii Zajezdnia. Co koniecznie trzeba zobaczyć

Niezwykłe miejsce, w którym poznacie powojenną historię Wrocławia. Wspólnie z Juliuszem Woźnym z Centrum Historii Zajezdnia pokazujemy najciekawsze miejsca na wystawie stałej.

Zegar zwany Duchem czasu

Projekt rzeźbiarza, profesora Leona Podsiadłego pojawił się w latach 70. przy Przejściu Świdnickim. – Projektant wymyślił sobie, że będzie ze stali nierdzewnej, niestety, okazało się, że w warunkach komunistycznej gospodarki to niewykonalne, więc ostatecznie wykonano go ze stopu metali – opowiada Juliusz Woźny z Centrum Historii Zajezdnia. Zegar przez lata stał się punktem orientacyjnym dla wycieczek i par zakochanych, a od czasu Stanu Wojennego także miejscem słynnych happeningów Pomarańczowej Alternatywy. To pod Duchem czasu przemawiał Major Waldemar Fydrych i tu zdezorientowani milicjanci zakuwali w kajdanki Mikołajów i krasnoludki, które rozdawały (nie mniej zdezorientowanym wrocławianom) papier toaletowy i inne rarytasy, których brakowało. Zegar został odnaleziony w magazynach ZDiUM, poddany renowacji i działa. Ma też napis „Tu mieszka duch czasu”. – Co się potwierdziło, bo kiedy go uruchamialiśmy przed otwarciem Centrum Historii Zajezdnia wybuchły dwa kondensatory. Znak od ducha czasu – śmieje się Juliusz Woźny.

Nagranie głosu Marszałka Józefa Piłsudskiego

To unikat, zabytek audio z 5 września 1924 roku. Niewiele jest takich nagrań z udziałem Naczelnika Państwa. – Jest rozbawiony, zapewne dlatego, że nie mieści mu się w głowie, iż jego głos zostanie oddzielony od ciała i być może będzie sprzedawany gdzieś po trzy grosze na jarmarkach– opowiada Juliusz Woźny. Nagrania posłuchamy w sali, od której zaczynamy zwiedzanie.

Wagon, dar UNRRA (czyli United Nations Relief and Rehabilitation Administration)

Zbudowany w stanie Illinois, przypłynął tu ze Stanów Zjednoczonych okrętem w częściach, w Polsce został złożony i ruszył w drogę. – Jeździł po torach Polski od II połowy lat 40. do końca lat 50., ale nie wiadomo do końca, czy podróżowali nim ludzie ze Wschodu, nie można tego wykluczyć – opowiada Juliusz Woźny z Centrum Historii Zajezdnia. Jest natomiast pewne, że wagon zagrał w filmie, bo namalowano na deskach niemieckiego orła ze swastyką. Po odsłużeniu wagon stał na bocznicy przy ulicy Tęczowej, tam został odnaleziony, wymieniono wszystkie deski, dziś jest sporą atrakcją.

Szuflada Tadeusza Różewicza

Przekazana przez wnuczkę poety. Co w niej znajdziemy? Roślinę z grobu Stanisława, brata poety. Projekt okładki poezji z Wydawnictwa Literackiego, który nie bardzo się Panu Tadeuszowi spodobał: „Okładka ta jest kiepska, ni przypiął, ni przyłatał” – skomentował. Jest lusterko z włoską gwiazdą Claudią Cardinale. – Jest także bilet na spotkanie z Tadeuszem Różewiczem w Niemczech w 1996 roku, który to bilet Tadeusz Różewicz musiał kupić, bo bileterka go nie rozpoznała – wyjaśnia Juliusz Woźny. „Nie chciała mnie panienka wpuścić” – skomentował na piśmie Różewicz. Ponadto w szufladzie spoczywają kalendarz z Franzem Kafką, tomik dowcipów o blondynkach, okulary, papierosy Camel, jeden pocisk, pocztówki. I zdjęcie kina „Apollo” w Gliwicach, gdzie poeta „uciekał” przed „rzeczywistością”.  

Pierwsza polska klasa szkolna

Kiedy w Breslau trwało jeszcze oblężenie w Pawłowie Trzebnickim nauczycielka Anna Dawidowicz pisała już na tablicy pierwsze polskie słowa. Szkołę otwarto 20 kwietnia 1945 roku. Ławki w muzealnej ekspozycji są oryginalne, nie brak portretu Bieruta, który „wyjechał w futerku, wrócił w kuferku”, jak mawiano o jego feralnej wizycie w Moskwie zimą 1956 roku. W specjalnej gablocie obejrzymy oryginalne tarcze szkolne wrocławian. – Każdy może przynieść swoją tarczę, podpiszemy ją nazwiskiem ucznia i umieścimy w gablocie – zachęca Juliusz Woźny.

Kamera ks. Rasiaka i pałka milicyjna

Ksiądz Jerzy Rasiak nagrywał kolejne wizyty papieskie. Jego kamerę znajdziemy w gablocie. Ciekawostką jest fakt, że na jednym z wczesnych filmów, kiedy Karol Wojtyła był jeszcze biskupem i przebywał akurat we Wrocławiu, widać wyjątkowy kadr. – Przyszły papież stanął pod napisem dotyczącym ówczesnego papieża, a dokładnie nad nim znalazło się słowo „papież”. Prawdziwy znak – opowiada Juliusz Woźny. Pałka funkcjonariusza Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych została oddana do kościoła św. Klemensa Dworzaka jako wotum 13 kwietnia 1986 roku. Z adnotacją: „Ja, który nie umiałem powiedzieć „nie” proszę o przebaczenie Boga i ludzi, odtąd wierny Matce Boskiej Pocieszenia były funkcjonariusz WUSW”.

Przestrzelony but

But z demonstracji, jaka 31 sierpnia 1982 miała miejsce na skrzyżowaniu ulic Grabiszyńskiej i Pereca. Było kilka ofiar śmiertelnych, a but był dowodem na to, że rzeczywiście użyto broni. – Przekazał nam go Włodzimierz Bandrowski, wtedy postrzelony w nogę – opowiada Juliusz Woźny.

Pokój peerelowski

Czyli przedmioty codziennego użytku, jakie stały w większości polskich mieszkań. Pralka „Frania”, łyżwy, plecak, torba konduktorka, serwis – trofeum z wyprawy do Bułgarii, puszeczka PKO, kryształy, butelka po mleku, a w telewizji „Reksio”.

fotografie: Tomasz Walków, Marcin Jędrzejczak

Galeria

Magdalena Talik