Magazyn „Salon”: Znany architekt zachwycony Wrocławiem

Robert Konieczny, jeden z najbardziej cenionych polskich architektów, w magazynie „Salon” opowiada o architekturze Wrocławia. – W DNA Wrocławia jest zapisana innowacyjność. Tutaj często powstawały śmiałe obiekty, eksperymentalne – mówi szef KWK Promes.

Konieczny jest autorem projektów m.in. Domu Aatrialnego, domu Arka oraz Muzeum Narodowego Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie. Ten ostatni w 2016 roku został uznany za Najlepszy Budynek Świata w konkursie World Architecture Festival – Konieczny jest pierwszym laureatem tej nagrody z Polski. Absolwent Politechniki Śląskiej był wielokrotnie nominowany do prestiżowej nagrody Miese van der Rohe, a od 2012 jest niezależnym ekspertem Fundacji Miese van der Rohe.

W najnowszym numerze magazynu "Salon", poświęconym architekturze i dizajnowi, w rozmowie z Tomaszem Malkowskim opowiada o wrocławskiej architekturze.

Spacer rozpoczęli od osiedla WuWA na Biskupinie – modelowego osiedla wybudowanego w latach 20. poprzedniego stulecia. – Po 90 latach osiedle nadal robi wrażenie nowoczesnego – mówi Robert Konieczny. Przywołuje także ideę Nowych Żernik, nazywanych WuWA2. Podkreśla, że tam wszystko jest przemyślane. – Postawiono tam na różnorodność, jaka występuje w zdrowym mieście, i to w każdym aspekcie.

Dom handlowy Petersdorffa, fot. Marcin Czechowicz/Salon

Konieczny z entuzjazmem mówi o Manhattanie, czyli osiedlu punktowców na placu Grunwaldzkim zaprojektowanym przez Jadwigę Grabowską-Hawrylak, Hali Stulecia, domu towarowym Petersdorffa przy ul. Szewskiej (dawnym Kameleonie) oraz nowych obiektach nad Odrą między mostami Uniwersyteckimi i Pomorskimi.

Rzeźbę NAWA Oskara Zięty na Wyspie Daliowej ocenia jednoznacznie: to jeden z najbardziej innowacyjnych obiektów architektonicznych w Polsce ostatnich lat (w ostatnim numerze "Salonu" jest także obszerna rozmowa z Oskarem Ziętą).

- We Wrocławiu jest sporo takich genialnych rzeczy – mówi architekt. – Chyba w żadnym innym mieście w Polsce nie czuję się tak dobrze, spacerując po ulicach. Tutaj skala zabudowy jest przyjazna ludziom, gęstość tkanki miejskiej jest także optymalna – ani za ciasna, ani zbyt rozrzedzona. Jest mnóstwo parków, a przede wszystkim Wrocław ma bliski kontakt z rzeką, czego brakuje w innych wielkich miastach. Wrocław na każdym kroku wygląda dobrze, wielkomiejsko, ale przy tym jest przyjazny, ludzki. Najchętniej bym się tu przeprowadził.

Fot. Marcin Czechowicz/Salon

Tomasz Wysocki